Korzystając z chwilowego podniesienia temperatury (6 stopni) postanowiłyśmy poszukać wiosny i zacząć cykl nowych wycieczek.
Głazowisko Rutka i ścieżka poznawcza Porosty

Suwalski Park Krajobrazowy (SPK) skrywa wiele ciekawostek i ścieżek. Zaglądając w niektóre miejsca kilka razu do roku obserwujemy zmiany przyrody w konkretnych porach roku.

Oficjalnie o Głazowisku Rutka na stronie SPK:
„Rezerwat „Rutka”, obejmujący swym zasięgiem obszar 49,06 ha, utworzony został w 2001 roku. Głazowisko, będące głównym celem ochrony, stanowi unikatowy przykład tzw. bruku lodowcowego. Nagromadzony materiał skalny przywędrował tu wraz z masą gliny zwałowej ze Skandynawii około 12 tysięcy lat temu, w okresie zlodowacenia północnopolskiego.
Głazy w Rutce (głównie granity i gnejsy), w przeciwieństwie do innych głazowisk, występują na powierzchni gruntu, dzięki czemu widoczne są niemal w całości. Poza naturalnymi procesami erozyjnymi przyczyniła się do tego również działalność człowieka. Od północy głazowisko ograniczone jest krawędzią zagłębienia Szeszupy, z której rozpościera się rozległy widok (wiata widokowa) na tzw. „amfiteatr Wodziłk” z wytopiskowym jeziorem Linówek.”

Zofia (7r.ż) w ramach nauki pisania na komputerze napisała, krótką notatkę:
„Trzeciego kwietnia pojechaliśmy szukać wiosny. Widzieliśmy dużo bocianów i jednego lisa. Słyszeliśmy dużo śpiewu ptaków, niedaleko przebiegła sarna. Wspinaliśmy się na górki.
Później schodziliśmy z nich. Potem zgubiliśmy szlak, ale weszliśmy na górkę i przez lornetkę zobaczyliśmy tabliczkę z zielonym szlakiem. Było bardzo dużo błota, starałam się nie kombinować żeby przejść przez błoto. Ale jakoś mi to nie wychodziło, może to dlatego że jak choć raz dziennie nie nakombinuje to nie jestem sobą. Moja siostra raz szła krawędzią żeby ominąć błoto i spadła z górki robiąc fikołka. Jak byliśmy na górce to zobaczyliśmy klucz kaczek. Podchodziliśmy od tabliczki do tabliczki z nazwami różnych ciekawych głazów. Na jednym z głazów zobaczyliśmy prześliczne porosty. Przyszliśmy w jedno miejsce, pełne błota ale postanowiliśmy tam wejść. Warto było, bo mogliśmy popatrzeć na ostatnie cegły muru domu. Zanim doszliśmy do punktu widokowego minęło trochę czasu. To był przepiękny dzień!”
Teraz fotorelacja mojej córki:












